Najczęściej wymienianym powodem planowanej wojny z Irakiem jest chęć kontrolowania tamtejszych złóż ropy naftowej. Choć niewątpliwie jest to powód istotny, warto wskazać kilka innych, również nie pozbawionych znaczenia.
USA są największym na świecie producentem i eksporterem broni. W latach zimnej wojny ich udział w międzynarodowym rynku handlu bronią wynosił ok. 30%, ale już po rozpadzie Układu Warszawskiego wahał się około 40%, a w latach 1992-1993 sięgnął 60%. Nawiasem mówiąc w eksporcie broni przodują wszystkie państwa będące stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Największymi przedsiębiorstwami produkującymi broń są firmy amerykańskie i brytyjskie - Mc Donnell Douglas, Lockheed, General Dynamics, General Electric, General Motors, Raytheon, British Aerospace i Rockwell International.
W USA producenci broni zatrudniają dwa i pół miliona ludzi. Nie znaczy to jednak, że tylko oni są zależni od tego przemysłu. Należałoby tu doliczyć rzesze ludzi zatrudnionych przy pracach badawczo-rozwojowych finansowanych przez resort obrony i poza nim, oraz wszystkie spółki żyjące z kooperacji z wyżej wymienionymi przedsiębiorstwami.
W Stanach, podobnie jak w Europie Zachodniej, dominuje zachowanie wyborcze określane przez politologów jako głos portfelowy - oznacza to, że ludzie głosują na tych polityków, którzy zapewniają im dobrobyt. Clinton został wybrany na drugą kadencję, bo za pierwszej wskaźniki makroekonomiczne USA były bardzo dobre.
Bush objął prezydenturę w atmosferze skandalu. Mówiło się, że to najsłabszy prezydent w historii USA, ale po jedenastym września 2001 r. już nikt tego nie powtarza. Jedenasty września był najszczęśliwszym dniem George W. Busha - wtedy oczy narodu skierowały się na niego. W tych oczach nie było już tyle złośliwości czy pogardy, była tam nadzieja - nadzieja ludzi bojących się o własne życie. Gdyby tego nie wykorzystał, byłoby to moralnie słuszne, ale polityka z moralnością niewiele ma wspólnego.
Bush liczy, że wojna rozkręci amerykańską gospodarkę. Ekonomiści twierdzą, że to możliwe, ale pod pewnymi warunkami - przede wszystkim wojna musiałaby być krótka i zwycięska. Jeśli będzie długa, to Stanom, a w konsekwencji światu, grozi recesja. Dla Busha oznaczałoby to przedwczesną polityczną emeryturę.
Jednak łup polityczny, który w tej rozgrywce można uzyskać, jest tak nęcący, że rząd USA wydaje się nie mieć żadnych wątpliwości.
Do wygrania jest nie tylko kontrola nad irackimi zasobami ropy. Wojna będzie oczywistą demonstracją siły. USA pokażą, że ciągle są w stanie obalić każdy reżim nie dysponujący potężnymi środkami odstraszania. Zademonstrują sprawność logistyczną, manewrową (US Army jest najbardziej mobilną armią świata), efektywność swoich oddziałów specjalnych oraz oczywiście siłę i precyzję ognia.
Świt w Bagdadzie. Pociski spadają na miasto. Zdjęcie: AFP
Pentagon jak zwykle udostępni starannie wyselekcjonowane nagrania swoich najbardziej udanych ataków, które zostaną wyemitowane przez wszystkie stacje telewizyjne. Zobaczymy sterowane laserowo bomby trafiające z absolutną precyzją we wskazane cele. W porze największej oglądalności przemysł zbrojeniowy USA pokaże swoją aktualną ofertę handlową. Importerzy broni zapewne wyciągną odpowiednie wnioski.
Dla Busha jest to okazja na zdobycie miejsca w historii nie jako prezydent-półanalfabeta, który zdobył stanowisko w wyniku błędu maszyn liczących głosy, ale jako pogromca strasznego Saddama, oraz promotor walki ze światowym terroryzmem. Kto będzie pamiętać, że Irak strasznego Saddama miał PKB siedem razy mniejsze od Polski (przy ludności większej o trzydzieści milionów)?
Koszty humanitarne tej operacji będą olbrzymie, ale nie poniosą ich Stany Zjednoczone. Tak więc rachunek zysków i strat z punktu widzenia amerykańskiej administracji zdecydowanie nie sprzyja pokojowi.
Cezary G. Cerekwicki
PoProstu.pl, 27.02.03
O sobie: "Nie znajdziecie w PoProstu.pl wiadomości o trzęsieniu ziemi w Mandżurii czy morderstwie popełnionym przez czterolatka, a jeśli już to jedynie w jakimś kontekście, wiążącym takie wydarzenia z procesami społecznymi. Nie ma bowiem, naszym zdaniem, w mediach nic gorszego niż zaciemnianie obrazu świata, poprzez podawanie tysięcy nic nie znaczących informacji" - sprawdź na PoProstu.pl!