Czarny chleb razowy na półkuli zachodniej i brązowy ryż z otrębami na wschodniej są symbolem biedy i niższej pozycji społecznej i żadne odkrycia naukowe świadczące o ich wartości zdrowotnej nie zdołały dotychczas "wybielić" ich opinii. Gdzie tylko zaczyna się dobrobyt, tam triumfalnie wkraczają białe, oczyszczone przetwory zbożowe - bielutkie bułeczki, bielutki ryż.
Teorię żywienia, którą wiek XIX przekazał wiekowi XX, można by nazwać kaloryczno-białkową. Wiedziano wówczas, że z białka mogą powstać węglowodany i tłuszcze, lecz nie na odwrót, a białko jest podstawowym składnikiem każdej żywej komórki. A zatem najbardziej bogate produkty białkowe: mięso, wędliny, ryby, jajka uważano za pokarmy najcenniejsze, najbardziej wzmacniające. Mocny rosół uchodził za cudowny eliksir zdrowia, który lekarze szeroko zalecali najbardziej osłabionym chorym. Drugą najistotniejszą sprawą była kaloryczność pokarmów.
NAUCZONO NAS JADAĆ NIEZDROWO
Ustalona dziewiętnastowieczna hierarchia wartości pokarmów wyglądała więc następująco: na szczycie żywnościowej piramidy królowały mięso i inne pokarmy wysokobiałkowe pochodzenia zwierzęcego oraz tłuszcze, nieco niżej pokarmy mączne i słodycze, a na samym dnie warzywa i owoce, w których ceniono jedynie pewną ilość składników mineralnych. Owoce były traktowane jako pewien smakołyk, bez którego jednak doskonale można żyć i który nie przedstawia wartości dla zdrowia. Przykładano też wielką wagę do gruntownego i drugiego gotowania pokarmów, ponieważ rozwijająca się w tym czasie nowa nauka - bakteriologia szerzyła w świecie lęk przed zarazkami.
Współcześni dietetycy natomiast wypowiedzieli wojnę wysokim normom spożycia białka (są teraz kilka razy niższe niż przed półwieczem) oraz długiemu gotowaniu podgrzewaniu i... wyjaławianiu pokarmu z cennych mikroelementów i witamin!
ODKRYCIE SURÓWEK
"Pan Bircher przekroczył granice nauki" - tak brzmiał 100 lat temu werdykt szacownego Towarzystwa Lekarskiego w Zurychu, gdy młody medyk zrelacjonował własne badania nad leczniczym działaniem diety surówkowej. Historia medycyny i dietetyki usiana jest takimi werdyktami i odrzuconymi słusznymi teoriami. Rewolucjonista i fantasta - jak nazwali Birchera koledzy po fachu nie załamał się jednak i nadal, wbrew temu, czego odmawiali mu uczeni koledzy, leczył w założonym przez siebie sanatorium pacjentów dietami surówkowymi.
To, co Bircher uzyskiwał u swych chorych, nazywamy dziś rewitalizacją, a więc biologicznym odmłodzeniem i gruntownym od podstaw uzdrowieniem. Zamiast leczyć chory organ, doktor zalecał "uporządkowanie życia". Na pierwszym miejscu stawiał dietoterapię, czyli leczenie przez właściwe dla człowieka, zdrowe odżywianie. Był zdania, iż 50"/o codziennego pożywienia powinna być spożywana na surowo, głównie w postaci surowych owoców i warzyw, które są "akumulatorami" energii słonecznej.
SPIŻARNIA MATKI NATURY
Bircher uważał, że dla człowieka najwłaściwszym pokarmem są tak zwane całości pokarmowe, czyli ziarna zbóż, grochu, fasoli, orzechy, migdały, bulwy ziemniaka, korzenie marchwi, pietruszki czy inne, a także mleko i jajka. Te ziarna czy jajka są "posagiem" - spiżarnią bogatą w różnorodne składniki, w jakie wyposaża swojego potomka na nową drogę życia organizm matczyny.
Jeśli istnieje jakaś specjalna życiowa energia, którą wchłaniamy w pokarmach, a którą dopiero w przyszłości dokładnie będziemy mogli poznać, jest ona na pewno zawarta w tych "spiżarniach", które Matka Natura przygotowuje dla potomków.
Warunkiem zachowania długiego dobrego zdrowia, według Birchera, jest jadanie wyłącznie tych "całości" jak najmniej rozdrobnionych i rozdzielonych, gdyż wtedy zasilamy organizm całym kompleksem koniecznych do życia czynników. Miąższ owoców to też naturalna całościowa potrawa przygotowana dla zwierząt, które zjadając owoce roznoszą nasiona!
Żywiąc się "całościami" dostarczamy ustrojowi pełnych kompletów czynników odżywczych, z tym, że muszą to być "całości" jak najbardziej różnorodne i możliwie w jak najbardziej naturalnym stanie. Działanie wysokich temperatur (gotowanie, smażenie) w znacznym stopniu niszczy biologiczną energetyczną wartość pożywienia, zmieniając strukturę białka, tłuszczy i węglowodanów i niszczy witaminy.