Na całym świecie istnieje wiele różnych kolekcji. Są muzea, galerie sztuki, kolekcje rzeźb, książek i innych przedmiotów. Zbiory zdjęć i wszelkiego rodzaju obrazów. Parę lat temu, w Holandii powstało archiwum wizerunków FEMALE HUMAN FLOWER - "Kobiecy Kwiat" poświęcony wyłącznie rejestracjom i impresjom wizualnym kobiecych genitaliów. Poniżej wywiad z niecodzienną(ym) archiwistką(ą) - A. Blufpand, pomysłodawczynią(cą) i dyrektorką(em) Fundacji "Kobiecy Kwiat".
Od redakcji: Każdy, mężczyzna czy kobieta, podejdzie do tego tematu na swój własny sposób. Jednak, czy ci się podoba to czy nie, temat ten zaatakuje cię bronią twoich osobistych przesądów, zaskoczenia, ciekawości, (seksualnej) tożsamości, wychowania oraz uczuć - wstydu, przyjemności, zmieszania, zmysłowości, wstrętu, szacunku, godności, podziwu, podniecenia... I dlatego Projekt "Kobiecy Kwiat" jest tak wartościowy. Działa jak lustro: "Ujrzysz w nim samego (samą) siebie". To twoje wierne odbicie.
Mać: Prezentujecie swoją inicjatywę, jako największy na świecie zbiór obrazów poświęconych wyłącznie kobiecym genitaliom. To dość niezwykłe przedsięwzięcie...
AB: Nie tylko "dość". Wielu osobom wydaje się ono bardzo kontrowersyjne.
Mać: Jakie były początki tego projektu?
AB: Pomysł stworzenia Archiwum "Kobiecy Kwiat" powstał wiele lat temu w trakcie rozmowy paru przyjaciół. Doszliśmy do wniosku, że wiele milionów kobiet na świecie nadal wstydzi się własnych genitaliów, boi się ich dotykać, a nawet przyjrzeć im się uważnie. Miliony kobiet nadal uważają swoje genitalia za dziwne, wewnętrzne i brzydkie narządy. Ich podejście jest do tego stopnia negatywne, że określają swój "kwiat" jako "coś brudnego i wstrętnego, znajdującego się tam w dole, pomiędzy nogami." Wiele kobiet uważa swoje genitalia za swojego rodzaju wybryk natury. Inne nie wiedzą o tym, że posiadają łechtaczkę, albo nie potrafią jej dokładnie umiejscowić. Żyjemy w świecie, w którym nadal pogardza się, ośmiesza i gwałci kobiecie genitalia. Dlatego postanowiliśmy im przywrócić należne miejsce. Mężczyźni dość często są dumni i zadowoleni ze swoich członków, kobiety raczej rzadko. Zastanawialiśmy się nad przyczyną tego stanu rzeczy i zrozumieliśmy, że to kwestia tabu. Z tego powodu wpadliśmy na pomysł stworzenia międzynarodowego projektu, czegoś w rodzaju "Świątyni Adoracji Kobiecych Genitaliów".
Mać: Czemu wasza fundacja nazywa się "Kobiecy Kwiat"?
AB: To dość zabawna historia. Wiele lat temu, będąc nastolatką(iem) przeczytałam(em) artykuł holenderskiego biologa Midasa Dekkersa, który twierdził, że z biologicznego punktu widzenia kwiaty są organami reprodukcyjnymi czy też genitaliami roślin. Od razu przyszło mi na myśl, że można również odwrócić to twierdzenie i powiedzieć, że z biologicznego punktu widzenia nasze organy płciowe są kwiatami naszych ciał. Jeśli postawimy w jakimś salonie wazon z bukietem świeżych róż, nikomu nie przyjdzie na myśl, że oglądamy i wąchamy genitalia różanych krzewów. Nasze genitalia służą rozmnażaniu, jak kwiaty, więc w rzeczywistości naprawdę są kwiatami naszych ciał. Dlatego na początku 1998 r. zaproponowałam(em), by tworzoną przez nas fundację nazwać "Kobiecy Kwiat". Nadal uważamy, że to fantastyczne określenie dla sromu.
Mać: Jaki jest cel waszego archiwum?
AB: Głównym celem "Kobiecego Kwiatu" jest stworzenie największej na świecie bazy zdjęć oraz innych obrazów kobiecych genitaliów. Interesują nas wizerunki narządów kobiet wszystkich typów fizycznych, ras, kultur, grup wiekowych, wszelkich stylów życia i wiar. Baza tworzona jest dla przyszłych pokoleń przez artystów, naukowców, lekarzy, historyków i inne zainteresowane osoby. Mamy nadzieję, że dzięki naszemu projektowi uda nam się zainspirować zarówno mężczyzn jak i kobiety. Pragniemy, by zaczęli szanować swoje i cudze genitalia, ciało jako całość oraz mistyczny cud ludzkiego życia. Pragniemy również przyczynić się do bardziej pozytywnego podejścia do kobiecych narządów w wymiarze artystycznym, naukowym, edukacyjnym i duchowym. "Kobiecy Kwiat" jest niezależnym i niedochodowym przedsięwzięciem. Nasze społeczne i kulturalne cele opierają się na promowaniu uczciwości, szacunku, tolerancji, miłości, zaufania i zrozumienia. Sami finansujemy naszą działalność. Stanowimy niewielką grupę zaangażowanych ochotników. Nie mamy płatnych pracowników.
Mać: Jak zorganizowane jest archiwum?
AB: Mamy zarejestrowaną fundację, w której na stałe pracują trzy osoby. Kilka innych pomaga nam regularnie. Archiwum składa się z trzech działów: Działu Poszukiwań, który zajmuje się znajdowaniem adresów i wysyłaniem naszych Apeli Pocztowych; Działu Korespondencyjnego, którym kieruję ja oraz najważniejszej - Bazy, w której gromadzimy wszystkie prace, wybrane do naszego Archiwum. Czasem zamieniamy się pracą, dzięki czemu każde z nas może poradzić sobie ze wszystkimi biurowymi zadaniami. Ja nie piszę każdego listu, ale tylko moje nazwisko widnieje na podpisach. Każdemu ofiarodawcy gwarantujemy wysłanie odpowiedzi w ciągu dwóch dni roboczych.
Mać: Jakiego rodzaju prace trafiają do Archiwum ? Kim są ich twórcy i skąd pochodzą?
AB: Tworząc Fundację pragnęliśmy, by baza była tworzona przez społeczeństwo dla społeczeństwa. Archiwum powinno odzwierciedlać pozytywne podejście ludzi do tematu oraz, w wyniku interaktywnego procesu - stymulować pozytywne podejście do kobiecych genitaliów wśród społeczeństwa. To dwukierunkowy proces. Ponieważ nasza grupa jest niewielka i ma ograniczone środki finansowe, stworzyliśmy Projekt Pocztowy. Wysłaliśmy setki listów z apelem do mail-artowców i innych osób na całym świecie. Prosiliśmy ich o pomoc i współpracę. Nie korzystaliśmy z żadnych płatnych reklam. Nie używamy również internetu ani e-maili. Pragniemy utrzymywać jak najbardziej osobiste kontakty.
Odpowiedzi na nasz apel były niezwykle entuzjastyczne i stanowiły około 45-50 % wysłanych listów. Pisali do nas mężczyźni i kobiety. Rezultat przerósł wszelkie nasze oczekiwania. Spodziewaliśmy się odpowiedzi na poziomie 10 %. Obecnie w archiwum znajdują się prace osiemdziesięciu pięciu twórców z dwudziestu pięciu krajów, między innymi: z Australii, Japonii, Rosji, Kanady, Brazylii, Panamy i Polski. Zaskoczyła nas również jakość i pomysłowość nadsyłanych prac. Otrzymujemy niewielkie, ręcznie malowane obrazy na tkaninie i kartonie, ryciny, piękne kolaże, rysunki anatomiczne, szkice, oryginalne fotografie, strony wyrwane z obcojęzycznych podręczników medycznych ze schematami kobiecych narządów płciowych, osobiste zdjęcia i wycinki prasowe. Artysta z Polski przysłał nam kopertę pełną świetnych i zabawnych rysunków. Inny znany artysta z Włoch wysłał sporą drewnianą rzeźbę, ważącą ponad sześć kilogramów. Musieliśmy go upomnieć, że tworzymy bazę obrazów, że mamy archiwum, a nie muzeum czy galerię i nie możemy przyjmować trójwymiarowych prac.