rozrywka   podróże   fachowo   kontakt   startuj
jaWsieci
 jaWsieci prasówka STRAŻNIK JEZIORA
 Materiał przygotowało pismo "Dzikie Życie"
Strażnik jeziora
pokaż stronę
nr 12/2002
Do tej podróży przygotowywałem się od dłuższego czasu. Jednak wciąż nie było mi po drodze, aby dotrzeć na Zielony Ostrów. W końcu stało się, wyruszyłem w podróż na północ Polski, by spotkać strażnika jeziora Oświn. Do dalekiej wyprawy zachęcił mnie list od znajomego, w którym opisywał historię konfliktu wokół rezerwatu “Jeziora Siedmiu Wysp”, a także bezkompromisową postawę strażnika tego miejsca, psującego dobre samopoczucie myśliwych z elity miejscowej władzy. Postanowiłem więc zbadać dokładnie sprawę odwiedzając Jana Płońskiego - strażnika z Zielonego Ostrowa.

W słabym świetle lampki przeglądam raz jeszcze zebrane materiały dotyczące rezerwatu. “Źródłem mojego konfliktu z myśliwymi – pisał w liście Jan Płoński "są zabiegi Fundacji Jeziora Oświn, zmierzające do wyłączenia okolicznych łąk i nieużytków z obwodu łowieckiego i przyłączenia ich do rezerwatu. Moje publiczne wypowiedzi w prasie i telewizji rozjątrzyły środowisko myśliwych, bowiem mówiłem jawnie, że regulowanie pogłowia dzikich zwierząt to zajęcie dla profesjonalistów i nie może być powierzone amatorom, zaś określanie zabijania zwierząt mianem sportu jest przejawem współczesnego barbarzyństwa. Takimi wypowiedziami zasłużyłem sobie na ich niechęć przejawiającą się między innymi paszkwilami i donosami do wojewody, ministerstwa, a także interwencjami senatora Pietrzaka z Węgorzewa. Urząd Gminy z Węgorzewa (burmistrz jest zapalonym myśliwym) obecnie usiłuje mnie i moją rodzinę wyeksmitować z Zielonego Ostrowa. Dom jest własnością gminy, a ja nie pełnię już zawodowo funkcji strażnika rezerwatu. Chciałbym jednak nadal tu mieszkać i opiekować się społecznie tym miejscem. Nie chcę i nie mam dokąd zabrać kilkudziesięciu żyjących tu na wolności koników polskich, które kupiliśmy za własne pieniądze i cały czas się nimi opiekujemy".

fot. Dzikie Życie

Kiedy przybywam do Węgorzewa, na spotkanie zamiast brodatego mężczyzny w czarnym golfie wychodzi kobieta. Uśmiechając się, mówi: - Mam na imię Eliza i choć nie noszę czarnego swetra i brody to przyjechałam zabrać cię na Zielony Ostrów.Wsiadam do zdezelowanego dużego fiata i ruszamy w drogę. Jedziemy wąską szosą w kierunku granicy z Rosją, po drodze mijając dawne wioski PGR-owskie. Eliza, żona Jana, opowiada mi po drodze historię tych ziem. Przed wojną Zielony Ostrów nazywał się Bergental i był typową pruską wsią podmiejską. Liczył 20 domów, miał szkołę, młyn i folwark. Jednak po II wojnie światowej wieś i miasto znalazły się po przeciwnych stronach granicy. Zielony Ostrów natomiast trafił w granice Polski - po wsi ostał się tylko jeden pruski dom otoczony zielenią. Kiedy do niego przybywamy, poznaję gospodarza tego miejsca- Jana Płońskiego, którego wygląd przywołuje mi na myśl trapera z książek Londona. Siadamy na wysłużonej kanapie w pokoju gościnnym i pijemy herbatę.

Wyprowadziłem się z Warszawy, bo zawsze miałem dosyć miasta - opowiada Płoński. - I miałem ku temu dobrą okazję, bo mojej firmie snycerskiej udało się zbankrutować. Wszystko, co mnie w mieście trzymało, przestało istnieć. Szukałem najpierw lokum w rejonie Puszczy Białowieskiej. Nie udało mi się jednak znaleźć odpowiedniej chałupy. Chciałem bowiem mieszkać na odludziu wśród pięknej przyrody. Przyciśnięty koniecznością pojechałem więc na Mazury, bo powiedziano mi, że są tutaj wolne domy do wzięcia. Zupełnie przypadkowo ktoś przyniósł gazetę, w której było ogłoszenie, że poszukują strażnika do rezerwatu, dają mieszkanie i atrakcyjną pracę. Pomyślałem - dlaczego by nie spróbować? I po raz pierwszy w życiu złożyłem podanie o pracę. Dostałem pismo od Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody, żebym przyjechał do Suwałk, bo zostałem przyjęty do pracy. Choć zgłosiło się stu chętnych, to wybrano mnie, bo w podaniu nie wyliczyłem wykształcenia i tytułów, ale napisałem, że potrafię sobie dać radę w każdych warunkach. Sprowadziłem się tutaj 1 lutego 1985 r., kiedy na dworze było 30 stopni mrozu i pół metra śniegu. Pierwsze dni były rzeczywiście ciężkie. Wysoki śnieg, najbliższy sklep o 6 km. Niedługo później poznałem moją przyszłą żonę, Elizę. Sprowadziła się do mnie z trójką małych dzieci z poprzedniego małżeństwa, ku przerażeniu moich zwierzchników, którzy przecież zatrudnili kawalera.

Jezioro Oświn wraz z otaczającymi je łąkami i lasami w 1956 r. zostało objęte ochroną rezerwatową w celu "ochrony naturalnego środowiska gniazdowania licznych gatunków ptactwa wodno-błotnego oraz swoistej szaty roślinnej". W 1984 r. rezerwat został wpisany na listę obszarów wodno-błotnych o znaczeniu międzynarodowym (Konwencja Ramsarska) a w 1998 r. na europejską listę ostoi ptaków. Obecnie przygotowywany jest projekt rozporządzenia powiększającego teren chroniony na powierzchnię 1895 ha. Nad Oświnem zobaczyć można liczne gatunki gęsi, kaczek i ptaków siewkowatych oraz skrzydlatych drapieżców m.in. bielika, rybołowa, orzełka włochatego. Są tutaj także rzadkie raki błotne oraz czarne bociany. W czasie migracji ptaków wędrownych szczególnie cenne okazały się łąki późno koszone, na których niska trawa jest doskonałym miejscem żerowania żurawi i gęsi. Siadają wtedy na takim polu w tysiącach sztuk. I często bywa tak, że gdy patrzy się na łąkę, to wydaje się ona dziwna. Aż w końcu łąka podnosi się do góry i z krzykiem odlatuje.

Jezioro Oświn jest miejscem szczególnym - przekonuje Płoński - nie dlatego, że tutaj jest czegoś wyjątkowo dużo, ani dlatego, że jest tu coś wyjątkowo rzadkiego. Tu wszystko jest w naturalnych proporcjach i to właśnie jest największą rzadkością! U nas jest tylko jedna para bielika, ale jest! Co rok wyprowadzają młode. Gęsi wędrowne zmieniły swoje zwyczaje o tyle, że jest ich o wiele mniej na przelotach niż kiedyś. Ale za to są u nas gęsi lęgowe. Kilkanaście lat temu ani jedna para nie miała tutaj gniazda, a teraz przynajmniej kilkanaście z nich wyprowadza lęgi.



  1   2  




pogoda
wiadomości
prasówka
kalendarz
kontakt:
poczta
sms
czat
dyskusje
forum
blogi
kartki
e-dyski
strony
tematy
szukam:
e-zasoby
tv & radio
odjazdy
rozrywka
podróże
zdrowie
sztuka:
teatr
kino
muzyka
literatura
e-galeria
muzeum
recenzje
inicjatywy
wydarzenia
zakupy
pieniądze
fachowo
patronaty
reklama
taxi




Autostop
O portalu | Kontakt | Komunikaty | Nawigator | Reklama | Strony WWW | Serwer | Współpraca | Regulamin
© Copyright by jaWsieci 2001-2021. Korzystając z portalu zgadzasz się na stosowanie Cookies
[do góry]