Materiał przygotowało pismo "Wegetariański Świat"
Szamanizm (2)
 |  nr 05/1999 (50) |  |
RYTUAŁ INICJACJI
Ostatnie, 52. urodziny, stały się okazją do mojej inicjacji i nadania nowego
imienia.
Według tradycji indiańskiej, kobieta po przekroczeniu 51 lat staje się Babcią, co znaczy kobietą mądrą, która dzieli się swoją mądrością z innymi. Inaczej nazywają ją Wiedźmą - tą, która posiada wiedzę. Długo przygotowywałam się do tej inicjacji, wiedząc, jaką odpowiedzialność niesie ona ze sobą. Stało się to podczas warsztatu kobiecego z Mattie, której prawdziwa babcia Czerokezka przekazała dziedzictwo wielu pokoleń kobiet, które przechodziły przez podobne procesy inicjacyjne. Dojrzewałam do tego od wielu lat, uczestnicząc w różnych ceremoniach oczyszczania i wyzwalania serca z wielu warstw smutku, żalu, gniewu i nienawiści, które dławiły moje serce i nie pozwalały na swobodny przepływ miłości między mną a innym. Służyły temu szałasy pary, budowane przez nas z gałęzi, przykrytych szczelnie derkami, gdzie na rozgrzane do czerwoności kamienie polewało się wodę i wypacało z siebie wszystkie jady zatruwające nasze dusze. Śpiewałyśmy pieśni w intencji uzdrowienia w nas naszych przodków - siedmiu przeszłych pokoleń - i naszych potomków - siedmiu przyszłych pokoleń, wybaczania, pojednania. Chodziliśmy po ogniu, aby uwolnić się z lęku przed życiem, przed niewiadomym, nieoczekiwanym. Same przygotowania do chodzenia po ogniu trwały cały dzień. Układaniu stosu towarzyszyły dźwięki bębna, śpiewy i tańce. Strażnicy ognia czuwali przy płonącym stosie przez wiele godzin. Kiedy drewno zostało spalone i węgle rozsypane, stworzyliśmy wokół pole dobrej energii, wspierając się nawzajem, aby bezpiecznie przejść przez rozżarzony "dywan". Pierwsza weszła Mattie, żeby sprawdzić, czy ogień jest przychylny. Potem po głębokiej refleksji, co chcemy w sobie spalić, a co wzmocnić, każdy z nas zadawał sobie pytanie, czy jest gotowy i przechodził na drugą stronę. Po wielkim skupieniu nastąpiła eksplozja radości, która przerodziła się w nieokiełznany, dziki taniec.
Rytuał inicjacji: David Thomson, Tanna Mattie Davis-Wolfe
TRANSFORMACJE
Wydarzenia poprzedzające moją inicjację były bardzo dla mnie i dla wielu kobiet znaczące i brzemienne w skutkach. Przeżywałyśmy wspólnie doświadczenia cierpienia związanego z poczuciem opuszczenia i samotności. Dałyśmy sobie nawzajem tyle wsparcia, zrozumienia, miłości i odwagi, że kilka z nas przeszło transformację z pozycji odrzuconej i upokorzonej ofiary mężczyzny, do pozycji wyzwolonej, godnej kobiety, która akceptuje swoją samotność i wyzwania jakie niesie jej życie. Przed samym rytuałem inicjacyjnym Mattie zebrała nas w sali i posadziła mnie na honorowym to znaczy swoim miejscu, po to, żeby wszystkie uczestniczki zgromadzenia mogły mi powiedzieć czego ode mnie oczekują. Słuchałam z wielkim wzruszeniem, świadoma, że nie są to słowa rzucane na wiatr: Chcę, żebyś była taka, jaka jesteś - nie tylko silna i groźna, ale też kochająca i kochana; Żebyś dawała nam wsparcie w trudnych chwilach, żeby można się było do ciebie zwrócić o radę; Żebyśmy my, młode kobiety, nie musiały za szybko dojrzewać. Na końcu Mattie podkreśliła, że teraz spoczywa na mnie duża odpowiedzialność i powinnam być zawsze tego świadoma. Zachowałam to w swoim sercu.
Sama ceremonia inicjacji odbyła się podczas burzy z piorunami. Zaproszeni specjalnie na tę okazję "nasi" mężczyźni przygotowali ogień. Tańczyły ze mną wszystkie żywioły - woda, ogień, błyskawice i pioruny. Moja nieposkromiona natura ujawniła się w pięknym imieniu "Kobieta - Niedźwiedzica Piorun". Od Przyjaciela dostałam wielką miotłę i odtańczyłam wokół ogniska dziki taniec Czarownicy. Potrząsałam ku niebu wielkim kijem na powitanie piorunów. Zadziwiające - jako dziecko bardzo bałam się burzy, bo słyszałam, że to Pan Bóg każe nas za nasze grzechy. A teraz wiem, że miłość i wielka inspiracja przychodzi do mnie ze światłem błyskawicy i mocą pioruna.
Oczekiwano ode mnie, że coś powiem podczas ceremonii. Ale burza przemówiła za mnie. Dopiero wieczorem, po rytualnym dzieleniu się fajką w intencji połączenia pierwiastka kobiecego i męskiego, mogłam spokojnie powiedzieć to, co chciałam przekazać. Zaczęłam od symbolicznego przekazania w ręce Davida świecznika w kształcie rozchylonego kwiatu i powiedziałam: Chciałabym, aby ceremonia mojej inicjacji była zarazem okazją do pojednania kobiet z mężczyznami. Jest we mnie głębokie pragnienie, aby dotrzeć do mojego własnego źródła wiary i ufności i z tego miejsca dzielić się moją miłością i umiejętnością uzdrawiania z innymi. Myślę, że wiele kobiet przechodzi przez ten sam proces. Pojawia się pytanie: Jak chcemy współistnieć z mężczyznami?
Jestem świadoma tego, że czasy palenia czarownic nastały, ponieważ mężczyźni czuli się zagrożeni wzrastającą mocą i wiedzą kobiet, ich obcowaniem z tajemnicą istnienia i z siłami nadprzyrodzonymi, ich siłą uzdrawiania, dawania życia, ich żywiołowością i seksualnością. Poprzez torturowanie kobiet usiłowano wydrzeć im tajemnicę i zniszczyć rzekome demony. Więc teraz, kiedy odradza się kult Ziemi i wzrasta siła i mądrość kobiet, spróbujmy uczynić coś, żeby mężczyźni nie poczuli atawistycznego lęku i aby nie wróciły czasy inkwizycji. Nie ma we mnie woli rzucania mężczyznom wyzwania i walki. Jest we mnie wola dzielenia się naszą tajemnicą z łagodnością i życzliwością, abyśmy mogli wspólnie przebudzić się do tej samej świadomości serca.
Na końcu powiedziałam: Wy mężczyźni macie niezwykłą zdolność ekspansji i przekraczania wszelkich granic. Ale zamiast używać swojej mocy do podboju świata i eksploatacji ziemi, moglibyście rozszerzyć swoje serca i umysły, aby objąć cały Wszechświat czułą świadomością. Zamiast plądrować Ziemię, żeby przetrwać, spróbujmy jej służyć, aby przetrwać razem z Nią.
PS. Słowa te zostały wysłane do Mary Elizabeth Thunder, która jako przedstawicielka Starszyzny Indiańskiej zasiada w Radzie Zjednoczonych Tradycji na sesjach Narodów Zjednoczonych (ONZ). Radzie tej przewodniczy Dalaj Lama - duchowy przywódca Tybetu i zasiadają w niej przedstawiciele wszystkich religii i duchowych tradycji świata (chrześcijaństwo, buddyzm, judaizm, islam), włącznie z szamanami z Syberii, Azji, Afryki i obu Ameryk, aborygenami z Australii i kapłanami Voodoo z Afryki.
Dalaj Lama uznał, że przyszedł czas, aby mężczyźni wysłuchali głosu kobiet i prosił Mary Thunder, aby zebrała głosy kobiet z całego świata.
Tanna Jakubowicz- Mount
"Wegetariański Świat" nr 05/1999 (50)
 | |
"Wegetariański Świat" miesięcznik - największe ogólnopolskie czasopismo wegetariańskie: lekarskie porady, przepisy kulinarne, ciakawostki, a także temat sztuki, urody i praw zwierzat. Informacje o sprzedaży, prenumeracie i innych publikacjach wydawnictwa - na stronie pisma! |
1
2
|